-
JESIENNE BURSZTYNY
Jesienne bursztynySpadające z drzewaZastygłe krople lataW kolczastym kaftanieGdzie słońce składałoPromień po promieniuA rosa poiłaKroplą i uśmiechemWeź kasztan do ręki Pocałunek dla Ciebie MAREK ŻÓŁTOWSKIPoznań 1995
-
Z Betlejem
·
Przyszła nocą aż z Betlejem Twoja Miłość ku nam… Wielką gwiazdą spadła z nieba Twoja Miłość cicha… Co złe było przebaczyła Twoja Miłość szczera… Puste serca zapełniła Twoja Miłość do nas… Marek Żółtowski Poznań 1998
-
Święta w Szczęsnym z końca lat siedemdziesiątych, kiedy żył mój mąż Maciek…
·
Przygotowania do Świąt w sensie większego zamieszania w domu, u nas nigdy nie było. Mój mąż Maciek tzw. większe pucowanie zwalczał od początku istnienia naszej rodziny. Opowiadał, jak to jego Mama „wywraca wszystkie szafy do góry nogami”, bo w domu wszędzie „musi się świecić jak migdał” i w Święta pada z wyczerpania. Jak coś chciałam
-
XIII Zjazd w Popowie
·
W dniach od 9. do 13. czerwca w Popowie, około 6O km na północ od Warszawy, odbył się XIII Zjazd Związku Rodu Żółtowskich. Tym razem przyjechała ze mną, po raz pierwszy na Zjazd, moja stryjeczna siostra Ania z Brzegu. Była zaskoczona, gdy zobaczyła wiele machających rąk i serdeczne powitania tych, którzy przyjechali pierwsi oraz gdy
-
Zwiedzanie Warszawy
·
Wyjechaliśmy do Warszawy w bardzo uszczuplonym składzie. Było mi przykro. Powstała bowiem kontrpropozycja wyjazdu. Wiele też osób zostało w ośrodku, ponieważ „znają Warszawę”. Mieszkam w stolicy prawie od urodzenia i wiem, że najpiękniejsza Warszawa się ukrywa przed pośpiesznym oglądem. Warszawa jest sponiewierana, poraniona, krzykliwa, pokryta blichtrem i często ją sprzedają. Ale gdy uszanujemy jej rany,
Najnowsze komentarze
Pochodzę z rodu zoltowskich z Mazowsza.moj pradziadek walczył z bolszewikami izmarll na zesłaniu.moj dziadek walczył z caratem był wieziony potem…
Moja babcia za Pannę nazywała się Żółtowska Stefania ur 30.091923 r zm07.06.1967 ,po mężu Maślińska
W 1839 r. w Królestwie Polskim zostało potwierdzone szlachectwo Tomaszowi Żółtowskiemu h. Ogończyk, synowi Stanisława i Kunegundy Ośmiałowskiej, a praprawnukowi…
mega historia, fajnie jak pasja do gór przekazywana z pokolenia na pokolenie, aż chce się ruszyć w trasę teraz

Mieszkałam u (Buni) Ireny Bnińskiej w Poznaniu.