-
JESIENNE BURSZTYNY
Jesienne bursztynySpadające z drzewaZastygłe krople lataW kolczastym kaftanieGdzie słońce składałoPromień po promieniuA rosa poiłaKroplą i uśmiechemWeź kasztan do ręki Pocałunek dla Ciebie MAREK ŻÓŁTOWSKIPoznań 1995
-
Pejzaż z liściem
·
Krople deszczu ciężkie od miodu Strącają liście trochę przyżółkłe, zmęczone… Mozolnie tkany dywan w odcieniach brązu Rozściela się szelestnie pomiędzy drzewami… Jeszcze trochę zieleni nieśmiałej… Lekko sennej… przykurzonej, cichej… to – jesień… Marek Żółtowski Poznań 1998
-
Elka
·
Nasze Matki Jaka jest moja mama? Wiem na pewno że jest mną, to znaczy ja jestem nią, choć w połowie, choć w ćwiartce, choć troszkę, troszeczkę – mam nadzieję, bo ona jest wyjątkowa. Naprawdę. Nie wiem, co to znaczy rodzić i być w ciąży, ale samo to wydaje mi się wielkim heroizmem – szczególnie po
-
Ważne kobiety naszego życia…
·
Człowiek nie sam z siebie utworzył swoją osobowość, swój charakter, swój kręgosłup moralny, swoje zapatrywania społeczne, podejście do pracy, stosunek do Boga, Ojczyzny, ludzi… To, jacy jesteśmy, jak widzą nas inni, jak się sprawdzamy w zetknięciu z twardą rzeczywistością – wszystko to zostało w nas ukształtowane przez rodziców, przez osoby nam najbliższe: dziadków, rodzeństwo, krewnych,
-
„O kobiecie”
·
Kobieta – to taka dziwna książka: otwierasz na wybranej stronie według spisu – – a tam coś innego! Kobieta – to loteria: nigdy nie zgadniesz, co wybrany los zawiera! Kobieta – nawet odkrywając swe wszystkie karty – – zawsze ma jeszcze jakiegoś asa w rękawie! Kobieta – to ciekawy utwór literacki – – trochę dramatu,
Najnowsze komentarze
Pochodzę z rodu zoltowskich z Mazowsza.moj pradziadek walczył z bolszewikami izmarll na zesłaniu.moj dziadek walczył z caratem był wieziony potem…
Moja babcia za Pannę nazywała się Żółtowska Stefania ur 30.091923 r zm07.06.1967 ,po mężu Maślińska
W 1839 r. w Królestwie Polskim zostało potwierdzone szlachectwo Tomaszowi Żółtowskiemu h. Ogończyk, synowi Stanisława i Kunegundy Ośmiałowskiej, a praprawnukowi…
mega historia, fajnie jak pasja do gór przekazywana z pokolenia na pokolenie, aż chce się ruszyć w trasę teraz

Mieszkałam u (Buni) Ireny Bnińskiej w Poznaniu.